Czy słyszałeś kiedyś o takim pojęciu jak „lazy writing”…? Dosłownie: leniwe pisanie to termin, który w literackim półświatku traktuje się bardzo dosłownie. Leniwie piszą więc autorzy, którym brakuje lekkości pióra, są „łopatologiczni”, a ich akapity – najczęściej nudne. Jak temu zaradzić? Oto trzy sztuczki, które pozwolą Ci tworzyć teksty znacznie bardziej emocjonujące, w których bohaterowie na pewno nie są „papierowi”!

Raz: nie uogólniaj i nie korzystaj z frazesów

Leniwe pisanie odnosi się głównie do stylu narracji. To tworzenie akapitów, które prędzej czy później czytelnika usypią – są lakoniczne i „ograne”. Dlatego też by z tym walczyć, najlepiej jest swoje pisanie książki uatrakcyjnić. Nie: spoetyzować i wyeksponować, ale skonkretyzować tak, by pobudzić wyobraźnię. Rezygnuj więc z utartych połączeń wyrazowych i słów (zamiast, na przykład, pisać „duży mężczyzna”, możesz napisać: muskularny, masywny, krzepki, rosły); korzystaj ze [słownika synonimów], szukaj obrazowych zwrotów. Nie wszystko musi być duże/małe, krótkie/długie, a dźwięk nie zawsze musi się „rozlegać”. Stawiaj również na pobudzanie zmysłów odbiorcy, często sięgając po frazy oddające wrażenia sensoryczne: z perspektywy bohatera oddawaj zapachy, widoki, dźwięki, smaki, a nawet faktury dotykanych rekwizytów scenicznych.

Dwa: pokazuj, nie opisuj!

Istnieje niepisana zasada: „Show, don't tell”, czyli: pokazuj, nie opisuj. O co chodzi…? Leniwi autorzy, którzy nie są zbyt kreatywni, często chodzą na skróty. Zamiast, na przykład, oddawać naturę żartownisia swojego bohatera, po prostu piszą o nim: „był żartownisiem”. Zamiast pokazać, że bohater ten się wystraszył, piszą: „mężczyzna się bał/był wystraszony”. Sztuczka: „pokazuj, nie opisuj” pozwala lepiej oddziaływać na czytelnika i kreować postaci, które w tekście poniekąd „żyją”. Zanim więc sięgniesz po czasownik: „był” albo „czuł się”, pomyśl, jak Twój bohater może przeżyć to, co go spotkało. Jeśli się boi, pokaż, jak drżą mu ręce, oczy otwierają się szeroko, kolana dygocą, po plecach przechodzą ciarki, a serce wydaje się stanąć w gardle. To da poczuć czytelnikowi to samo, co czuje postać i realnie… się o nią wystraszyć.

Trzy: rozróżniaj sceny i dobieraj techniki narracyjne

Nie każda scena wymaga takich samych emocji i nie każdą pisze się tak samo. Na przykład sceny pasywne, w których bohaterowie patrzą melancholijnie przez okno, powinny napisane być ciut bardziej poetycko, błogo, emocjonalnie; jest w nich czas i miejsce, by oddać przemyślenia postaci oraz jej emocje. Natomiast sceny akcji – te dynamiczne typu walka, pościg, ucieczka – powinny pisane być głównie zdaniami krótkimi, urywanymi, które czyta się szybko, bo przyspieszają tempo. Nie „uładniaj” ich na siłę i nie uzupełniaj przysłówkami. To pobudzi emocje, ale w inny sposób, niż wymaga tego scena pasywna. Myśl więc o tym, co piszesz, myśl także, jak to pokazać, by przekonało. Bądź bardziej obiektywny i wczuwaj się w statystycznego czytelnika, by satysfakcjonować jego wyobraźnię, a Twoje pisanie na pewno nie będzie leniwe.